cassiopeia | e-blogi.pl
.. 2018-10-28

U mnie w domu się dzieje.. I nie jest to wcale pozytyne. Nauczyłam się nie przejmować, chciaż zdarzają się chwile podłamki, ale szybko je niszczę w zarodku. Kolorowo nie jest, ale chcę myśleć pozytywnie i puszczać w Kosmos dobre myślokształty, niech prawo przyciągania działa.
Nie mogę zasnąć. Obudził mnie ból zęba, a jutro niedziela. W zasadzie to dziś już jest:/ Teraz to już mnie wszystko z lewej strony boli.. Wytrwać w bólu i szukać dentysty na cito, o to mój priorytet..
A czas mija nieubłagalnie przelewając mi się bez sensu przez palce. Powtarzam sobie, jak mantre, że od jutta to zmienie, ale jakoś do dnia dzisiejszego nie ustaliłam jeszcze, o które jutro mi chodzi.. 
Pod koniec czerwca miałam kontuzję kolana. Wizytę u ortopedy na NFZ mam na 3.listopada. Nie wytrzymałam i poszłam prywatnie (chodzić nie mogłam, noga spóchnięta), skierował mnie na rezonans magnetyczny, oczywiście prywatnie. Wyszło uszkodzenie przyczepu więzadła rzepki. Póki co obejdzie się bez rekonstrukcji, ale w maratonie już nie wystąpie (nie, żebym chciała) i oģólnie mam unikać ruchów rotacyjnych. Chciałam odwołać tę listopadową wizytę, bo z kolancm było ok, ale ostatnim czasem zaczęło mnie boleć.. A usg kolana miałam mieć pod koniec września. Kontuzja końcem czerwca, a oni zlecają usg na końcówkę września, cyrk.. Zrobiłam prywatnie u ortopedy na pierwszej wizycie. A mówią, że sport to zrowie. Taaa...


.. 2018-08-03

Panie Zdzisławie, nie możemy napisać komentarza i to się raczej nie zmieni.. Jakiś czas temu napisałam maila na e-blogi z zapytaniem, czy istnieje szansa, aby nam naprawili tę usterkę. Do dnia dzisiejszego, a minął już jakoś z lekka miesiąc, nie dostałam odpowiedzi. Napisałam nawet takie same zapytanie na facebook. Moja wiadomość została odczytana, ale nie skomentowana. Twórcy tej platformy mają nas w głębokim poważaniu i pozostaje nam albo to zaakceptować, albo zmienić miejsce.


 




.. 2018-06-25

Mam wielką potrzebę przewartościowania swojego życia. Tylko nie wiem od czego zacząć. Czuję, że jestem na jakimś rozdrożu, kierunek który wybiorę albo zaprowadzi mnie w ślepą uliczkę bez wyjścia, albo da wiele różnych, nie zawsze miłych, sytuacji. A ja tak bardzo nie lubię zmian.


Dziś jest mi smutno podwójnie. Nasza reprezentacja nie wyszła z grupy, pożegnaliśmy się wczoraj z możliwością dalszej gry. I jakoś tak dopiero dziś mi smutno. Może nawet nie tyle, że przegraliśmy, ile tej zawiści polaczków, tego hejtu i wyzwisk. Piłkarze to zwykli ludzie z uczuciami. Oni też odczuwają presje, a ta była duża. Nie zagrali najlepiej, ale to nie powód do takiego ich traktowania.. I nie wiem, czy bardziej smutno mi z powodu przegranej, czy chłopaków. A drugi powód, to moje życie. Nie umiem sobie z nim poradzić. Naprawdę.. Są momenty względnie normalne, miłe, a po nich następuje czarna rozpacz, taka bez powodu. To ze mną jest coś nie tak. Czuję się wypalona. Bardzo głęboko wypalona.. Źle mi tu. I to nie chodzi o miejsce pobytu, tylko moją skórę. Źle mi samej ze sobą, choć z zewnątrz tego nie widać. Męczy mnie te udawanie, że wszystko jest ok i ta ślepa wiara ludzi, że to prawda.. Męczą mnie problemy innych, wciąganie mnie w nie.. Ja bym chciała tak odetchnąć jak dawniej, odetchnąć pełną piersią na dworze patrząc na wszędobylską zieleń z przekonaniem, że jest pięknie, że może być pięknie, że świat jest piękny, ten prawdziwy świat, świat przyrody. Już tak nie potrafię.. Od kilku lat coś we mnie pękło i nie potrafię cieszyć się z małych rzeczy. Nie potrafię się zachwycać, już nie potrafię. Jestem pogubiona, wewnętrznie zraniona i nikt tego nie widzi. Nikt tego nie chce zobaczyć.. 


I tak to mi życie mija, niczym rollercoaster. Nie mam pomysłu na siebie, boję się zmian. Po prostu istnieję.. i to mnie męczy. Bardzo męczy. Gdzieś przez te lata zatraciłam to, co miałam najcenniejsze - kontakt z naturą. 


Nawet e-blogi upadają.. Nie można komentować, zmienić wystroju.. Wszystko ma kiedyś swój koniec, takie to smutne..


.. 2018-04-10

Żyję.


Przynajmniej fizycznie, bo z psychiką różnie. Wspomagam się wyciągiem z dziurawca. Obrzydlistwo na alkoholu. Fuuuj. I muszę unikać słońca, bo ten płyn wchodzi w jakąś tam reakcję i mogę się poparzyć i nabawić przebarwień na skórze.
A propos słońca. Piękne mamy lato tej wiosny. Ja zaczęłam w zeszłą niedzielę sezon ogrodowy. Wypieliłam swój skalniak. Posadziłam dziś białą obsiewkę i kilka stokrotek. Teraz tylko czekać, aż byliny i cebule się rozwiną rozkwitając wielobarwnie. Może jutro albo pojutrze wysadzę róże. Nie będę czekać z tym do maja. Co ma być to będzie. Póki co tkwią sobie w misce z wodą rosnąc powoli we własnym tempie. Mój Kaktus Bożonarodzeniowy poczuł magię świąt Wielkiej Nocy i zamiast w grudniu, zakwitł w kwietniu. Taka mała anomalia wśród flory mojego pokoju.

A tak poza tym to nijak. 



.. 2018-01-21

Cały dzień ganiam Pedro za leżenie na parapecie, bo przestawia mi kaktusy. Niedobry On! 
I  teraz potulnie (jak na kota) leży sobie w rogu łóżka i pewnie tylko czeka, kiedy wyjdę, żeby móc przejąć parapet. Koty są kochane, ale przebiegłe i muszą postawić na swoim.

Tak mi się nie chce jutro iść do pracy, tak bardzo nie chce..

W przyszły weekend miałabym trzecią randkę, ale odwołałam. Przyzwyczaiłam się do wolnego stanu i chyba tak już pozostanie. Dziwne to. Takie zaprzeczające się uczucia są we mnie. Z jednej strony bym chciała, z drugiej się boję. A tak w ogóle najlepiej, żeby się nic nie zmieniło. Nie lubię zmian, a tych jakoś ostatnio w moim życiu sporo się zadziało.

Chciałabym wrócić do nauki języka niemieckiego i gry na gitarze, która stoi w kącie kurząc się od ponad ośmiu lat. Ale mi się nie chce.. Zauważyłam, że ten dom mnie przytłacza. Jest przesiąknięty taką negatywną energią, brakiem miłości i egoizmem, że się w nim dusze. Z jednej strony cieszę się z weekendów, bo można odpocząć od pracy. Z drugiej, tego odpoczynku tu nie ma.. To taka wegetacja. Teraz nawet miejsca, które lubiłam, czyli dom siostry, mieszkanie koleżanki, też powoli tracą swoją idylliczną aurę. I tam swój cień pozostawiły problemy.. Wszędzie te problemy, narzekania, wymówki. Przesiąkłam nimi cała. 

Czuję się taka zmęczona. Każdego dnia coraz bardziej. Biorę witaminy, ale to nic nie pomaga. Marzy mi się zniknąć na miesiąc gdzieś w głuszy, z dala od współczesnego świata, ludzi mnie otaczających, z dala od nowinek technologicznych. Tylko las, ja i cała Natura. 


.. 2018-01-19

Cześć. Dawno mnie tu nie było. Życie w rutynie mnie pochłonęło i jakoś tak zapomniałam o blogu.
Trochę się wydarzyło przez te pięć miesięcy mojej nieobecności. Byłam na weselu koleżanki (sama). Miesiąc później uczestniczyłam w sprawie rozwodowej innej koleżanki. Miałam dwie randki z tą samą osobą. I zrobiłam pierwsze w swoim życiu pity 28 i 36. 

Także życie mi mija w schematycznym rytmie. Od poniedziałku do piątku. Od 1-go do 20-go (podanie podatku dochodowego). Od wypłaty do wypłaty.. Książkowa rutyna przeplatana mniejszymi lub większymi problemami, dołami, czy względnie dobrym nastrojem.

W pracy nie jest źle. Już się przyzwyczaiłam. Pół roku minęło, jak nie wiem co. 

Czuję się trochę wypompowana, pewnie dlatego tu piszę. Mam wrażenie, jakby czas przyspieszył, doba się skurczyła, a jakiś kataklizm był nieunikniony. Gdzieś się pogubiłam. Najgorsze jest to, że nie wiem gdzie, więc nie mogę się cofnąć i pozbierać..

I tak o to nastał ten straszny czas pitów. Odkąd przyjęto mnie do pracy, to nimi straszono. Robienie ich samo w sobie nie jest takie złe. Problem stanowią braki w potrzebnych materiałach do ich wyliczenia. Nie mogę się doprosić potwierdzeń wpłat od klientów. Jeden gagatek od tygodnia się do mnie wybiera je przynieść i chyba drogi zapomniał z wrażenia..

A tak poza tym, to nic mi się nie chce. Zaniedbałam książki, zaniedbałam filmy. Wszystko zaniedbałam. To chyba nie jest mój najlepszy okres. 

No ale nic. Wszystko mija, a po burzy wschodzi słońce czy jak to tam było..
Trzymajcie się ciepło. Tak na zakończenie dołączam cover, w którym się zakochałam.

https://www.youtube.com/watch?v=wwM_ZX8nhjA



.. 2017-08-15

Żyję i mam się dobrze..

Powoli mija mi drugi miesiąc w pracy. Na początku było ciężko, ale wszystko jest do przejścia, jeśli ma się odpowiednie nastawienie i chęci. 
Pracuję nad figurą, a przy okazji poprawia mi to nastrój. Odnowiła mi się znajomość z dawną koleżanką. Także nie mam na co narzekać. 

:)


.. 2017-07-04

Powoli w moim życiu zaczyna się układać :)

Wczoraj obroniłam pracę magisterską na 5 z wyróżnieniem. Zaskoczyła mnie Pani przewodnicząca tym, że będę miała wyróżnienie w dyplomie. Bardzo miłe uwieńczenie mojej 5-letniej nauki na PWSZ-ach.. Myślałam, że będzie mi przykro, że ta przygoda z nauką się już skończyła, ale póki co - nie jest. Myślę, że wrócę jeszcze na tę Uczelnię, na jakąś podyplomówkę, ale to z czasem..

Dziś idę po skierowanie do pracy, także jest ok. A praca nie taka zła, bo w biurze rachunkowym w godzinach 7:30-15:30. 

Oby tak dalej :))



.. 2017-06-06

Niedawno, kilka dni temu poznałam w internecie wyjątkową osobę. Takiego człowieka, z taką osobowością, świeżością, spokojem, radością, emanującego pozytywną energią, magnetycznego nigdy wcześniej nie spotkałam. On jest niesamowity, bardzo ale to bardzo magnetyczny. To słowo chyba najbardziej go oddaje. 
Ten mój stań załamania wynika z faktu, że uświadomił mi moje lęki, żale, złość, gniew. W poniedziałek dotarłam do ich źródła, ale nie potrafiłam tych myśli, a za nimi idących emocji odpuścić.. Jeszcze nie umiałam.. 

Ostatnio się bardzo płaczliwa zrobiła, tyle tego we mnie siedzi....

Ale chcę się tego wyzbyć! Chcę być w życiu szczęśliwa! To zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Ja generuje swoje szczęście. I nie jest moją winą, że mam takich rodziców, taką rodzinę. To nie jest moja wina, nie mogę się za to obwiniać..

Długa droga przede mną, żeby osiągnąć spokój :) Ale jestem już gotowa się z nią zmierzyć. Mam cel i go osiągnę.

Będę tęsknić za nim, ale takie znajomości są intensywne, lecz krótkotrwałe. Wierzę, że spotkałam go po coś, że to nie było przypadkowe. Cieszę się z każdej chwili, bo powinniśmy doświadczać całym sobą tych pozytywnych rzeczy, które nas energetyzują szczęściem i spełnieniem, żeby później w każdej chwili móc do nich wrócić i się uśmiechnąć :) Takich ludzi, jak on, powinno być więcej. Ze szczerego serca każdemu życzę, żeby poznał kogoś podobnego, nieważne jakiej płci, czy wieku. Po prostu człowieka, który jest pogodzony sam ze sobą, nosi spokój, pogodę ducha, przy tym jesteś taki naturalny i wyluzowany, szczery i zaraża swoją energią innych.. Chciałabym kiedyś też to osiągnąć :)

Wyjątkowa piosenka od wyjątkowej osoby :)






.. 2017-06-04

Boże... Jak się dziś źle czuję. Tak mi źle, ciężko na duszy... Od rana nie mogę powstrzymać się od płaczu. 

Nic mi w życiu nie wychodzi. Ani praca, ani przyjaciele, ani rodzina, ani miłość.


Nie umiem cieszyć się z chwili, a jeśli już to tylko sekundę, a potem wszystko pryska.. Potem są żale do siebie, do wszystkich, uogólnienia, lęk, smutek..

Nigdy się tak jeszcze nie czułam jak dziś, nigdy! Tak jakby ktoś mnie w środku wycisnął, pozbawił czegoś cennego, zostawił pustą..

Już chyba 1/4 rolki papieru zużyłam. 


Jak ja bm chciała się teraz przytulić, po prostu przytulić! Do kogokolwiek... kogokolwiek... Poczuć przyjazne ramię, ciepłotę ciała i chociaż odrobinę, ociupinkę zainteresowania.


Dziś uświadomiłam sobie, że tak naprawdę nie mam nikogo bliskiego. Otaczam się ludźmi, ale to są tylko mieszanki wody, gazów, pierwiastków i czegoś tam jeszcze. Żyjemy obok siebie, bo musimy.. Bo jesteśmy rodziną, razem studiujemy, pracujemy.. Żyjemy obok siebie, ale nie ze sobą..

Ja tak bardzo chciałabym mieć mamę, która przytuli, pocieszy, zgani kiedy trzeba, bedzie prawdziwą mamą, taką jaką są w bajkach - ale nie mam..
Siostrę, której mogłabym powiedzieć o wszystkim, nawet tym, co powoduje wypieki na twarzy - ale nie mam..

Tak bardzo zazdroszczę innym bliskości, ciepła rodzinnego, tej atmosfery niedzielnych obiadków.. Nigdy tego nie miałam. Nigdy nie miałam dobrych wzorców od swojej rodziny. Nigdy! Nikt nie nauczył mnie kochać, nikt dążył do tego, żebym czuła się kochana. A teraz tego nie umiem. Ciągle uciekam od siebie. Od swojego braku miłości, akceptacji, bliskości, zainteresowania. Uciekam już tak od ponad 24. lat i nie potrafię przestać..


A teraz mi źle. Tak bardzo, jak jeszcze nigdy nie było. Tak bardzo, że gdyby w pobliżu był jakiś wysoki most, jakikolwiek, to bym z niego skoczyła bez wahania. 

Wiem, że mi przejdzie, może nawet jutro. Ale co z tego! Skoro wróci, silniejsze... I silniejsze... I jeszcze bardziej silniejsze...


Nie radzę sobie z życiem.. Po prostu nie radzę..


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]